Interceptor oczyści rzeki z plastiku w 5 lat!

Pod nazwą Interceptor kryje się kolejny imponujący projekt Boyana Slat’a, czyli pomysłodawcy The Ocean Cleanup. Maszyna, a raczej cały ich oddział, ma za zadanie oczyścić rzeki z plastiku w 5 lat! I to jest eko-scytująca wiadomość!

Na początek możecie jednak zapytać po co w ogóle taka specjalna maszyna? Jak pewnie wiecie, w morzach i oceanach pływa całkiem sporo plastiku. Statystyki mówią, że co roku do mórz i oceanów trafia 8 milionów ton plastikowych odpadów, z czego 236 tysięcy ton stanowi mikroplastik. Morskie organizmy są z tego bardzo niezadowolone. W związku z tym Boyan Slat, poza sprzątaniem oceanicznych wysp śmieci, postanowił również rozwiązać problem u źródła.

80% plastiku w morzach pochodzi z 1000 rzek

Wcześniejsze informacje publikowane w mediach mówiły jakoby tylko 10 rzek odpowiadało za 90% plastikowych śmieci spływających do oceanów. W TOP 10 znalazło się 8 azjatyckich rzek (m.in. Jangcy, Indus, Huang He) i 2 afrykańskie (Nil i Niger). Ale zespół The Ocean Cleanup przez ostatnie lata prowadził szeroko zakrojone badania dotyczące tego, którymi rzekami oraz ile plastiku trafia do mórz. Na mostach nad rzekami na całym świecie rozmieścili specjalne urządzenia dokładnie monitorujące rodzaj i ilość niesionych z prądem śmieci.

monitoring-rzek-TheOceanCleanup-Malezja

Monitoring rzeki w Malezji w wykonaniu The Ocean Cleanup i lokalnych partnerów / Źródło: The Ocean Cleanup

Wyniki ich badań wskazują na to, że spośród 100 tysięcy rzek na świecie 1000 z nich ma na sumieniu blisko 80% plastikowych zanieczyszczeń dostających się do mórz. To od 0,8 do 2,7 miliona ton plastiku rocznie. Pozostałe 20% śmieci to sprawka około 30 tysięcy rzek, także Wisły (5 900 kg/rok) i Odry (7 700 kg/rok). Można to sprawdzić na mapie udostępnionej przez The Ocean Cleanup.

Dodatkowo oszacowane zostały koszty związane z wpływem morskich śmieci na turystykę, rybołówstwo, akwakultury oraz sprzątanie. Rocznie to koszty rzędu 6-19 miliardów dolarów! Z oczyszczania rzek mamy zatem nie tylko pozytywny wpływ na środowisko, ale tak że oszczędności finansowe. Przejdźmy jednak teraz do spraw technicznych.

Interceptor do walki z plastikiem

Widoczne na zdjęciach pływające urządzenie stworzone przez zespół The Ocean Cleanup ma 24 metry długości, 8 metrów szerokości i 5 metrów wysokości. Interceptor w przekroju poprzecznym przypomina katamaran. Taka konstrukcja zapewnia mu nie tylko mniejszą masę, ale również odpowiednią stabilność w rzecznym nurcie. Dodatkowo został skonstruowany trochę jak czołg, aby przetrwać ewentualne zderzenia z drzewami albo innymi większymi obiektami, którym zdarza się unosić w rzecznej toni. Ma też na wyposażeniu elementy zrobione z przetworzonego plastiku wyłowionego z oceanu przez System 001.

Interceptor-TheOceanCleanup-1

Interceptor 002 pływający na rzece Klang w Malezji / Źródło: The Ocean Cleanup

Interceptor zasilany się w całości energią słoneczną. Na dachu ma zamontowane panele fotowoltaiczne o łącznej mocy 5,6 kWp. Do kompletu jest też litowo-jonowa bateria o pojemności 20 kWh, która zapewnić ma zasilanie, gdy zajdzie słońce. Urządzenie jest całkowicie autonomiczne, a sterowanie może odbywać się poprzez internet.

Jeśli chodzi o jego zdolności do przechwytywania pływających śmieci, to istotnym elementem umieszczonym przed urządzeniem jest specjalna bariera. Kieruje ona odpady prosto do paszczy Interceptora, gdzie czeka specjalny pas transmisyjny. Zebrane odpady trafiają do jednego z sześciu pojemników, które razem mogą pomieścić 50 m3. Dziennie może zebrać 50 000 kg śmieci (albo i więcej)! Gdy pojemniki są już prawie pełne, system smsowo informuje lokalnego operatora, żeby przekazał odpady dalej (jak się da, to do recyklingu).

Interceptor-TheOceanCleanup-plastik-Malezja

Interceptor 002 zbierający śmieci z rzeki Klang w Malezji / Źródło: The Ocean Cleanup

Przede wszystkim prewencja

Interceptor ma być pierwszym skalowalnym rozwiązaniem, które będzie powszechnie stosowane na rzekach w różnych częściach świata. Póki co na świecie w użyciu były pojedyncze maszyny wyglądające trochę jak samoróbki (pisałem o nich w tekście Wynalazki, które mogą pomóc w walce z plastikiem). Urządzenie Boyana Slat’a nadaje się do seryjnej produkcji, co ma obniżać koszty. Na razie kosztuje około 700,000 euro. Według młodego Holendra to i tak najtańszy sposób usuwania plastiku z rzek w przeliczeniu na kilogram.


W tym momencie śmiecić zbierają trzy Interceptory – jeden służy w Dżakarcie, drugi w Malezji, trzeci jest w Wietnamie. Czwarty wybiera się na Karaiby by oczyścić rzekę Rio Ozama. Dobra wiadomość jest taka, że kolejne miasta zgłaszają się by skorzystać z tego urządzenia.

Czy jest szansa, że do 2025 roku uda się za pomocą Interceptorów oczyścić 1000 rzek z 80% plastiku wpływającego do morza? Myślę, że jest! I mam nadzieję, że zostanie ona wykorzystana.

 

Źródło: The Ocean Cleanup

(Visited 336 times, 1 visits today)