Adaptacja do zmian klimatu to konieczność!

Prawda jest taka, że nawet gdybyśmy od jutra przestali emitować na świecie jakiekolwiek gazy cieplarniane, to i tak nie uchroni nas to przed skutkami globalnego ocieplenia. Dlaczego? Bo tak działa klimat. A zatem oprócz ograniczania emisji pozostaje nam adaptacja do zmian klimatu. I to jak najszybsza.

W odniesieniu do klimatu sam termin „adaptacja” oznacza:

proces dostosowania się do obecnych lub oczekiwanych warunków klimatycznych i ich skutków w celu zmniejszenia lub uniknięcia negatywnych konsekwencji lub zwiększenie korzyści z nich wynikających.

Tak przynajmniej mówią różne oficjalne dokumenty. Jak się czyta tę definicję, to wydaje się ona całkiem sensowna. Ale kolejne pytania nasuwają się same…

Kto ma się adaptować?

My wszyscy oczywiście! Ale przede wszystkim miasta, a razem z nimi ich mieszkańcy. Dlaczego? Bo obecnie nieco ponad połowa ludzkości mieszka w miastach, ale odsetek ten będzie wzrastał. Szacuje się, że w połowie stulecia będzie to już około 70%. Na ten moment w samej Europie w miastach żyje 3/4 ludności (w Polsce nieco mniej, bo około 61%).

warszawa-deszcz-adaptacja-zmiany-klimatu

Adaptacja do zmian klimatu będzie najbardziej potrzebna w miastach / Źródło: zasoby własne

Zresztą Unia Europejska już jakiś czas temu dostrzegła jak ważny będzie temat adaptacji do zmian klimatu właśnie na obszarach miejskich. Najpierw w 2009 roku powstała „Biała Księga UE”, która wyznaczała ramy działania w tym zakresie, a następnie w 2013 roku ogłoszony został „Strategiczny Pakiet na rzecz adaptacji”. Równolegle w Polsce wdrażany był projekt Klimada. Koniec końców prawie 900 europejskich miast zajęło się na poważnie tym istotnym zagadnieniem i stworzyło (lub jest w trakcie) swoje plany adaptacji. I to jest dobry czas na kolejne pytanie…

Do czego konkretnie miasta mają się adaptować?

Do zmian klimatu oczywiście. Tyle tylko, że to pojęcie jest dość szerokie. Może ono oznaczać różnego rodzaju skutki związane z wzrastającą koncentracją gazów cieplarnianych w atmosferze (CO2 jest już ponad 400 ppm). Jednak w miejskiej skali do głowy przychodzą następujące konsekwencje.

Upały

Z temperaturą kojarzą nam się od razu upały. I niestety należy się spodziewać, że częstotliwość występowania fal upałów będzie wzrastać. Pisałem o tym już jakiś czas temu we wpisie o skutkach zmian klimatycznych. Będzie się to oczywiście działo na całym globie, a więc dotknie także kontynent europejski.

fale-upalow-adaptacja-do-zmian-klimatu

Na pewno w przyszłości czekają nas fale upałów / Źródło: zasoby własne

Z kolei ostatnio ciało doradcze Komisji Europejskiej Joint Research Center opublikowało pod koniec zeszłego roku raport, w którym można przeczytać, że liczba zgonów spowodowana ekstremalnymi temperaturami może dramatycznie wzrosnąć. Obecnie z tego powodu rocznie umiera około 2 700 Europejczyków, ale szacunki mówią o ponad 57 tysiącach dodatkowych zgonów (przy wzroście o 2°C). Jeśli jednak wzrost globalnej temperatury będzie jeszcze większy, to trzeba będzie się liczyć ze śmiercią ponad 132 tysięcy osób. Rocznie!

Upały odczuwalne są zwłaszcza w miastach, które mają to do siebie, że tworzy się w nich zjawisko zwane miejską wyspą ciepła. Oznacza to, że temperatura na obszarze miejskim jest zdecydowanie wyższa niż na otaczających terenach niezabudowanych. Powodem takiego stanu rzeczy jest wszechobecny beton i asfalt oraz mało zieleni i drzew, które chłodzą najbliższą okolicę.

Susze

Wyższa temperatura wiąże się oczywiście z możliwością występowania zjawiska suszy. W zeszłym roku większa część Polski zmagała się z tym kataklizmem. W przyszłości również istnieje spore ryzyko na powtórkę. Aczkolwiek południowe rejony Europy będą jeszcze bardziej niż dziś na nią narażone.

W miastach susza może objawiać się głównie wyschniętymi trawnikami, ale w określonych przypadkach może również niekorzystnie oddziaływać na zapewnienie dostaw wody pitnej dla mieszkańców. Dotyczy to miast, które czerpią wodę z ujęć powierzchniowych.

Deszcze nawalne

Kolejną konsekwencją zmieniającego się klimatu są i będą w jeszcze większym stopniu deszcze nawalne. Ich skutki są najbardziej odczuwalne w miastach, bo jak lunie nad lasem albo polem, to raczej wielkiej tragedii nie będzie. Gorzej w betonowych dżunglach, w których udział terenów biologicznie czynnych nie jest zbyt imponujący. A do tego kanalizacja nie daje rady odprowadzać w krótkim czasie dużych ilości wód opadowych.

Wielka-ulewa-w-Lodzi

Takie są skutki deszczu nawalnego (Łódź, 2018 r.) / Źródło: Gazeta.pl; Foto: Stefan Brajter

Efektem tych zjawisk są lokalne podtopienia w postaci wielkich kałuż, ulicznych rozlewisk, a nawet zalanych piwnic i domów. Praktycznie w każdym mieście takie rzeczy się dzieją, ale chyba najsłynniejszą ilustrację stanowi zatopiony w zeszłym roku tramwaj w Łodzi. Niestety, prognozy mówią, że ilość deszczy nawalnych będzie rosła w kolejnych latach, więc o ile miasta nie będą na to gotowe, to będziemy mieli nie raz powtórkę z wątpliwej rozrywki.

Powodzie

Z deszczami wiążą się też powodzie, które stanowią poważne zagrożenie. Chyba każdy pamięta (albo przynajmniej widział) zdjęcia z powodzi tysiąclecia, która wydarzyła się w 1997 roku w południowej Polsce. Ja oglądałem skutki żywiołu na żywo podczas usuwania szkód jakich doznała moja rodzina w Kłodzku, gdzie miasto zalała Nysa Kłodzka.

powodz-poznan-2010-adaptacja-zmiany-klimatu

Miasta muszą być przygotowane również na powodzie (na zdjęciu Poznań w 2010 r.) / Źródło: zasoby własne

Pamiętam też powódź z 2010 roku, gdy w Poznaniu wylała rzeka Warta (stan alarmowy został przekroczony o ponad 2 metry). Wprawdzie w większości zalane zostały nadrzeczne bulwary i łąki, ale ucierpiały też prywatne nieruchomości, zalane zostało jedno z ujęć wody dla miasta, a także zamknięto niektóre drogi. Nawet na autostradę A2 wdarła się woda. Problemem będą też tzw. flash floods, czyli powodzie błyskawiczne spowodowane deszczami nawalnymi.

Huragany i burze z gradem

Innym skutkiem zmieniającego się klimatu są wszelkiego rodzaju burze, huragany, porywiste wiatry i tornada. Kiedyś mogliśmy o nich usłyszeć tylko w telewizji i to zwłaszcza w odniesieniu do Stanów Zjednoczonych albo Wschodniej Azji. Teraz coraz częściej tego typu ekstremalne zjawiska pogodowe występują także u nas w kraju powodując szkody w mieniu i w ludziach. Zerwane dachy, połamane drzewa i zniszczone auta – o tym będziemy coraz częściej słyszeć.

Polskie miasta szykują się na zmiany klimatu

Na początku stycznia tego roku ogłoszono, że 44 polskie miasta i aglomeracje powyżej 100 tys. mieszkańców opracowały swoje plany adaptacji do zmian klimatu. Analizy wskazały, że największe wyzwania w zakresie adaptacji będą dotyczyły przede wszystkim gospodarki wodnej, zdrowia publicznego i transportu.

W pakiecie działań adaptacyjnych przewidziano trzy grupy zadań:

  • informacyjno-edukacyjne, które mają na celu wypracowanie współpracy z mieszkańcami, informowanie ich o zagrożeniach i podejmowanych działaniach zaradczych;
  • organizacyjne, czyli takie, które wymuszają zmiany w planowaniu przestrzennym, organizacji ruchu, zarządzania zasobami oraz tworzenie wytycznych postępowania w przypadku zagrożenia;
  • techniczne – polegające przede wszystkim na dostosowaniu istniejącej infrastruktury miejskiej do ekstremalnych zjawisk pogodowych lub budowaniu nowej już na nie odpornej.

Przedstawię teraz kilka przykładów takich działań, które miasta chcą wdrażać u siebie.

Błękitno-zielona infrastruktura

Pod tym pojęciem kryje się cały zestaw różnych elementów pozwalających na bardziej efektywne gospodarowanie wodami opadowymi na terenach zurbanizowanych. Mogą to być specjalne rowy tworzone przy ulicach i chodnikach, które przechwytują i zatrzymują na dłużej deszczówkę. Zielone dachy na budynkach (najczęściej tych, które mogą pochwalić się ekologicznym certyfikatem), zielone ściany, czy ogrody deszczowe również spełniają to zadanie. Są nawet pomysły w skali mikro, tak jak w przypadku tej wyróżnionej w konkursie RICS ławki (przyznaję się – miałem w tym spory udział).

adaptacja-do-zmian-klimatu-bioswale

Bioswale, czyli specjalne rowy do retencji wód opadowych / Źródło: buildings.com

Miasta planują także zagospodarowywanie wód deszczowych w miejscu wystąpienia opadu poprzez różnego rodzaju zbiorniki retencyjne (naturalne, sztuczne, a nawet podziemne). Poprawiają one lokalny mikroklimat, schładzają otoczenie i stanowią miejsce rekreacji dla mieszkańców. Dodatkową ich zaletą jest to, że zmagazynowaną wodę można po podczyszczeniu dalej wykorzystać (np. do podlewania zieleni).

Nie należy zapominać o roślinach mniejszych i większych. Zwłaszcza rosnące w miastach drzewa będą pomocne, bo znakomicie pochłaniają wodę. W jaki sposób? Otóż dzięki koronom drzew wypełnionymi liśćmi aż 30% opadów nie dociera w ogóle do powierzchni. Dodatkowe 30% pochłania system korzeniowy.

Zrównoważona zabudowa miasta

W tym zakresie miasta chcą w większym stopniu chronić niezagospodarowane (czytaj. zielone) dotychczas tereny przed nadmierną zabudową i zabetonowaniem (choć tzw. lex developer może nieco zniweczyć te plany). To bardzo ważne, bo oprócz kwestii pochłaniania opadów, te tereny stanowią często naturalne korytarze przewietrzania miasta. A w przypadku miast z rzekami mamy do czynienia z koniecznością zachowania terenów zalewowych.

adaptacja-do-zmian-klimatu-ogrod-deszczowy

Przykład ogrodu deszczowego w Gdańsku / Źródło: gdansk.pl

Z miejskich planów adaptacji wynika, że władze miejskie powinny również kłaść nacisk na odpowiednie usprawnienia swojej infrastruktury. W jaki sposób? Chociażby poprzez remonty sieci kanalizacyjnych podnoszące ich przepustowość. Albo za pomocą wymiany nawierzchni nieprzepuszczalnych (których pełno w miastach), na takie, które wodę przepuszczają. To także dodawanie błękitno-zielonych rozwiązań gdzie tylko to możliwe przy wszelkich nowych inwestycjach i modernizacjach.

Wachlarz możliwych działań jest niezwykle szeroki (kolejne przykłady to termoizolacje budynków, tworzenie rezerwowych źródeł wody i energii). Polecam zatem zapoznać się planami poszczególnych miast, żeby przekonać się jakich zagrożeń ze strony klimatu się spodziewać i jak miasto ma zamiar się przed nimi bronić.

Adaptacja do zmian klimatu jest niezbędna

Czy tego chcemy, czy nie, musimy się przygotować na konsekwencje zmieniającego się na naszych oczach klimatu. Im szybciej miasta będą w stanie wprowadzić swoje plany, tym lepiej zarówno dla mieszkańców, jak i miejskiej infrastruktury. To także szansa, dzięki której miasta staną się bardziej przyjazne ludziom, bardziej świadome środowiskowo i dużo lepiej zorganizowane.

Pamiętajmy, że według ostatniego raportu IPCC zostało nam niewiele czasu na to, aby uchronić ludzkość przed katastrofą klimatyczną. Sposoby na ograniczanie emisji gazów cieplarnianych istnieją i nadal dają realne możliwości powodzenia (sprawdźcie 10 najlepszych rozwiązań dla poprawy klimatu). Ale nawet jeśli ta misja by się powiodła, to adaptacja do zmian klimatu jest nam niezbędna. Jak miasta będą odpowiednio przygotowane na przyszłość, to całkiem znośnie będzie się nam w nich żyło. Taką przynajmniej mam nadzieję.

 

Źródła: JRC, 44mpa.pl, MPA dla miasta Poznań, MPA dla miasta Wrocław, Teraz środowisko

(Visited 496 times, 1 visits today)